Grube kobiety.

Siedzę sobie w domu, gram w hearts of iron2, zdobywam ZSSR niezwycieżonym wehrmachtem, gdy nagle ogarnęło mnie nieskończone współczucie dla brzydkich grubych kobiet. Natychmiast wyszedłem z gry i zacząłem z potrzeby serca pisać artykuł.

Ten artykuł jest dla kobiet: bez cycków, tłustych, wrednych, zakompleksionych itd.
Głos wewnętrzny mnie ostrzega, że dzięki temu esejowi zwiększy się liczba moich fanek z wielkim serduchem i wielkim zadkiem :))

Nie myslcie sobie że jestem hamem. No może trochę jestem. Po prostu nie jestem politykiem i nie owijam w bawełnę. Jak jest tłusta to znaczy że jest tłusta a nie szczupła inaczej, puszysta, albo smieszne określenie „duze  piękno” :))
Oczywiscie nigdy bym tego nie powiedział oko w oko kobiecie. Ale jak piszę to pozbywam się obłudy i zahamowań.

Gdy się rozmawia z tłustymi kobietami, to okazuje się że wszystkie maja jakąś chorobę tajemniczą, albo to geny są winne. Moje drogie duze piękne Panie – to się zdarza W 0,01% przypadków. A reszta to jedzenie ponad miarę. Mniej żryjcie!!!

Moja znajoma powiedziała mi na imprezie gdy sobie rozmawialiśmy, że ma nadprodukcyjny metaboliczny system zachowania życia, dlatego jest gruba. Jak sie mało co nie udusiłem ze śmiechu, to z pogardą i usmieszkiem wyzszości powiedziała mi że zna się na medycynie a ja jestem nikim bo nie znam takich zwrotów. Na to jej rzekłem że też się znam na medycynie i pierwsze słyszę takie coś. Owszem,rozumiem o co chodzi ale taki termin nie istnieje i jest idiotyczny. W końcu zaprzestałem dyskusji bo to nie miało sensu. zaprzestałem dyskusji w momencie jak ujrzałem jak na raz zżarła pół kilo chipsów plus piwo. I jadła dalej!

Poza tym uważała, że faceci to swinie bo zaden się nią nie interesował, a każdy powinien widzieć jej wnętrze bogate i zaakceptować ją taka jaką jest :))

Przejdźmy do konkretów,bo widze oczyma wyobraźni jak grube panie trzęsą się z niecierpliwości, a ich tłusty pot i okruszki chipsów spadają na klawiaturę, a rozbryzgująca się slina z wielkich miesistych warg tryska na monitor.

Większość mediów kreuje obraz kobiety idealnej. Duże cycki, zgrabna dupa, długie szczupłe nogi, pełne usta itd.
I co teraz robią nasze panie? marzą zeby tak wyglądać. Bo każda kobieta chce sie podobać meżczyznom. Nie zawsze chce się z nimi wiązac ale być podziwianą to jest super uczucie dla kobiety. W sumie dla nas facetów tez :))
A wiec patrzą w lustro i widzą potworka. Wpadaja w strach. I co wtedy?

Kupują środki odchudzające. One działają źle. Czemu? bo jakby schudła to by nie musiała ich już kupować i masa firm by upadła.
Kobieta po kuracji odchudzajacej która nie zadziała, albo zadziała ale efekt jo-jo szybko sprawi ze nastąpi powrót do poprzedniej wagi, wpada w depresję, rezygnację. I się przeważnie obżera co pozwala się odpreżyć. Czyli znowu zarabia przemysł cukierniczy.
Ciągłe zmiany wagi diety i srodki farmakologiczne niszczą organizm.I znowu trzeba kupować leki. Ciagły stres i hustawki nastrojów rujnują nie tylko zdrowie ale i zwiazek naszej grubaski. Kto wytrzyma z kobietą która ciągle się odchudza i denerwuje? chyba tylko sadomasochista.

Efekt końcowy? wszyscy swietnie zarabiają na grubasce. Traci grubaska. Traci wszystko co w zyciu ważne i co sie liczy. Zdrowie, szacunek bliskich. Bo kto szanuje wariatkę na kompleksach, ciagle płaczącą i użalajacą się nad sobą?

Słyszałyscie o feromonach? naukowcy odkryli że to te srodki pobudzają mezczyznę. Nie idealna figura promowana przez głodnych zysków speców marketingowych z firm, tylko związek chemiczny produkowany przez ciało kobiety.
Ileż to razy sie zastanawiałem czemu ewidentny pasztet działa na mnie tak że mam ochotę sie na niego rzucić i wyznać swe pragnienie zaznania zjednoczenia duchowego :)). Tak się napalałem że bez problemu bym klęknął i poprosił o rękę paszteta. I bym tak zrobił gdyby nie to że nie tylko na mnie tak działała. Pojawili się bogatsi i przystojniejsi ode mnie a ja poszedłem w odstawkę :))

Cała tajemnica drogie grubaski, tkwi w feromonach.A wiecie jak je wyzwolić?
Zacząć myśleć o sobie dobrze i pozytywnie. Nie ma innej sciezki. Zamiast naśladować jak małpa telewizyjne ideały, zaakceptujcie siebie takimi jakimi jesteście. No tak, powiecie pewnie, ale jak zaakceptować tyle tłuszczu?
Po prostu się zaakceptuj. To nie jest trudne. To jest bardzo łatwe i dlatego nikt tego nie chce.
Duzo lepiej zniszczyć sobie wątrobę chemią, ciagle narzekać i spieprzyć sobie życie?
Wybór nalezy do ciebie,grubasko. Kazdy dokonuje wyborów. nie pozwól zeby TV i inni dokonali wyboru za ciebie. Sama o sobie decydujesz. To Twoje zycie. Możesz być gruba i się akceptować.
Ileż to razy widziałem super dziewczyny od których autentycznie mnie odpychało.

kobieta akceptująca siebie zaczyna wydzielać feromony. Faceci szaleją. Doceniając siebie i akceptując, zaczyna się jej prostować szyja i trzyma głowę wysoko z godnoscia. Chodzi jak dama. Emanuje z niej czar. I niewazne że ma nadwagę.
Swoja drogą zauwazono juz dawno że kobieta akceptując siebie zaczyna sama tracić wagę. Wiecie dlaczego?
Szanujac siebie, przestajesz mieć ochote na niezdrowe zarcie i przejadanie się i zatruwanie. Zaczynasz dbać o siebie i zależy ci na sobie. I co najważniejsze nie zmuszasz się do tego. To przychodzi samo z siebie. A wiec:

1.Przestań pleść bzdury ze jestes dużym pięknem, i inne głupoty, jesteś tłustym pasztetem i stwierdź ten fakt.

2.Zaakceptuj to, i ciesz się tym. Po prostu sobie powiedz ze cieszysz się i jest Ci ok. Pisz afirmacje aby zmienić wzorce.

3.Wraz ze wzrostem samoakceptacji i szacunk udo siebie, zaczynasz sama szczupleć, i być zdrowsza, spokojniejsza, a faceci przy Tobie czują skurcz moszny :))

A teraz porcja psychologii w porządnym wydaniu żeby pomóc moim grubym czytelniczkom-fankom w zmienieniu swego życia. Nikt mi nie zarzuci że nie dbam o moje grube czytelniczki!

Załóżmy że ktoś,mówi ci,droga czytelniczko że jestes gruba/brzydka/paskudna itd.
Ty się wtedy obrażasz i przezywasz to wewnętrznie.
OK.Zacznijmy analizować.
Na świecie jest 6 miliardów ludzi.Każdy z nich ma inny gust. Nie którzy mają podobny,ale nie taki sam.
Jeden lubi to,drugi tamto.Każdy ma inne kanony piękna.
Jeden lubi chude,drugi grube.
Dla miłośnika grubasek chuda jest paskudna i obleśna,dopiero zatapiając się w rozkoszne fałdy tłuszczu grubej partnerki odnajduje spełnienie. Szczere spełnienie.
I odwrotnie. Dla wielbiciela szczap tylko wtulanie się w wystające kości partnerki daje zadowolenie.
Ot, inne gusta i tyle.
I teraz nasza grubaska wpada czy to w pracy czy gdzie indziej na miłośnika anorektyczek, wiadomo jest że nie polubi naszej grubaski. Jesli jest dżentelmenem to zachowa to dla siebie. Jesli  prostakiem i lubi ranić ludzi to powie to na głos.

Powie np. „jesteś grubą ohydną wielorybicą” :)) a ty sie tym przejmujesz i przez 3 lata bierzesz valium bo nie potrafisz sobie z tym dać rady.
Dla jednego pięknem jest tłuszcz dla innego wystające kości.
Uwaga. Ten kto cię tak obraził nie ma racji!to jest jego pogląd tylko!
Jakbyśmy zrobili quiz wśród ludzkosci to 1/3 by powiedziała ze jesteś obleśna,1/3 że jesteś piękna,1/3 by była obojetna.
I teraz do ciebie należy wybór której 1/3 ogółu społeczności chcesz słuchać.
Chcesz pocierpieć?skup się na tych co nie lubią grubasek.
Chcesz się poczuć lepiej?skup się na miłośnikach rubensowskich kształtów.
Chcesz poczuc obojętność? skup się na tych którym to zwisa zupełnie.

Proste?Teraz już jeśli zrozumiałaś co napisałem możesz temu kto cię obraża z uśmiechem na swoich pełnych tłusciutkich ustach rzec: „uwazam że jestem wspaniałą osobą i lubię siebie taką, jaką jestem”. Opadnie mu szczęka.  Ale tylko wtedy kiedy nie będziesz udawała i powiesz to szczerze, z przekonaniem.
Zresztą opisuję tu drastyczne przypadki.To wielka rzadkość żeby ktoś tak sie odzywał, niemniej się zdarza.

To o co mi chodzi,to to zebyś sama się nie zadręczała tym ze jesteś gruba i zebyś pojęła że wszystkich naraz nie da się zaspokoić. Nawet jeśli bys schudła to miłośnicy grubasek by cię nie lubili.
Bądź sobą. Nie kimś innym. To najlepsze co możesz uczynić.
Nie mogę się oprzeć pewnej konkluzji. Słyszałyscie drogie grubaski o błonniku?
To takie coś po czym jelito lepiej pracuje.
Otóż wystarczy żryć codziennie kilka łyżek np. otrębów pszennych a chudnie sie w oczach. Bez efektów ubocznych i zdrowo. Ileż to razy włosy stawały mi na głowie z oburzenia nad głupotą moich znajomych kobiet. Mówiłem im o tym i faktycznie. Szybko chudły i szczuplały. Po zauwazeniu pierwszych efektów przerywały kurację. I zaczynały kupować drogie środki zagranicznych koncernów po których psuło im sie zdrowie i wcale nie chudły.

Jak się pytałem zbolałym głosem czemu tak się zachowują to słyszałem że to jakaś szarlataneria i głupota. No ale mówię że to działało przecież. Na to one że nie bo nie i nie chcą już o tym rozmawiać. Potem znowu słyszałem litanię narzekań na temat tuszy. Paranoja. Paranoja? nie.
To nie paranoja tylko mechanizm psychologiczny. Nasza grubaska tak się przyzwyczaiła do cierpienia i narzekania że nie potrafi sobie wyobrazić siebie jako szczupłej atrakcyjnej kobiety. Dlatego sabotuje wszystkie udane kuracje. Boi się!
Nie wierzycie?

A ile znacie ludzi którzy odczuwają niechęć przed pieniędzmi i ich skręca, a bo jak będą mieli lepszy samochód to im ukradną, lepsze mieszkanie to znajomi ich wyklną itd. itp. Wolą byc dziadami, i pluć na tych którym się udało.
Jak sobie z tym poradzić?
Zadać sobie szczerze pytanie.
Czy chcę być grubą nieatrakcyjną wiecznie narzekajacą wiedźmą?

Jeśli nie to kup otręby pszenne, jedz kilka łyżek dziennie i za każdym razem jak się widzisz w lustrze uśmiechnij się i powiedz sobie miły komplement. Zasługujesz na to!
Jeśli chcesz nadal cierpieć i czuć sie nieatrakcyjna to Twoja sprawa. Tylko pamiętaj aby nie zrzucać winy za ten stan rzeczy na innych. To jest twój wybór.
Zostaw w spokoju geny, metabolizm i inne wymówki.
To ty decydujesz.

A wiec miła grubasko,mam nadzieję że ci pomogło to co napisałem.
Jak znam zycie 1% grubasek weźmie sie za siebie. Ciesze się.
99% grubasek do swojej listy winowajców swego złego humoru i nieszczęśliwego życia dorzuci mnie :))

0 odpowiedzi do “Grube kobiety.”

  1. Jakoś nie potrafię wyobrazić sobie tej grubej kobiety przed monitorem. Raczej to tacy obleśni, spoceni panowie siedzą i wchodzą na porno strony, bo żadna kobieta na nich nie spojrzy.Zastanów się co piszesz, obraziłeś pewnie dużo kobiet w tym poście. myślisz że Wy jesteście idealni. Panów też kreują w tv : umięśnieni, opaleni, ładnie zawsze ubrani. A nie to co spotykasz na mieście. Kolesie na jakiś sterydach, po solarium aż przesadycznie i te obcisłe białe czapeczki na ich wielkich łysych łbach, no ale są idiotki, które na to lecą. A latek jak ubierają te swoje koszulki na ramiączkach to wyglądają jak jakieś mutanty na koksach. Obleśne to jest. Dużo kobiet jest otyłych, gdyż po urodzeniu dzieci nie mają siły na poprawę swojej figury. Kobiety otyłe są też, gdy mają chore kości, stawy (reumatyzm) a poza tym to jest genetyczne i jeśli ktoś ma to w genach nic na to nie poradzi. Więc może też jesteś grubasem obleśnym śliniącym się do kompa? Narzekacie na nas ale jesteście z nami.Wiesz nie każda kobieta jest gruba, są też pulchne i są też szkieletowy, które nie są w modzie. Mam 21 lat i ważę 50 kg, przy wzroście 167. Przez to, że jestem szczupła mam mały biust, i jestem za chuda na ubrania rozmiaru 38, czasem mi nawet za duże są 36. Podobam sie sobie i innym, ale gdybym mogła to chciałabym mieć większy biust…każda kobieta będzie narzekać i chuda i gruba, a Ty przyjrzyj sie lepiej sobie w lustrze, o pewnie też coś znajdziesz do poprawki!!!!

    1. Dzieki za komentarz, napiszę cos o facetach niedługo zeby było po równo. A ja? Jestem z wyglądu ładnie zbudowany, co zawdzieczam temu ze zamiast biadolić sporo ćwiczyłem swego czasu, a nie musiałbym ponieważ mam krytyczna wydolność płuc – mógłbym usiaść i narzekać na geny, stawy, płuca, ale jednak nie, wolałem troszkę popracować nad sobą – wiec Twoja krytyka jest nieuzasadniona totalnie.Pozdrawiam ciepłoMarek.

    2. Wybacz ale nie rozumiem co Cię tak oburzyło w tym artykule, obrazić można się na wszystko, najpierw wypadałoby się zastanowić czy Mareczekk miał taki zamiar, wydaje mi się że raczej nie.Próba łopatologicznego przemówienia do czyjegoś wnętrza nie jest chyba podstawą do krytyki.Może po prostu ma dosyć tych ukrywających się w sieci (bo tu raźniej) „rubensowskich ideałów urody”.Podobno nie ma ideałów, ale miłość potrafi je tworzyć.Wiadomo każdemu podoba się co innego i niema w tym nic złego.W przeciwieństwie do Ciebie ja potrafię sobie wyobrazić również kobietę za monitorem, nie uznaje takiego podziału, tak samo istnieją grube kobiety jak i mężczyźni, sama niejednokrotnie spotykałam kobiety, w których towarzystwie nie chce się przebywać, może nawet nie dlatego że są tak potwornie grube czy brzydkie (każda potwora znajdzie swego amatora), tylko dlatego że same od siebie odpychają swoim zachowaniem, podejściem do życia, wiecznym pokrzywdzeniem, tylko co one robią żeby to zmienić poza użalaniem się nad sobą?Jesteśmy chyba dorośli to po co takie bitwy słowne – bo wy to tacy, a my to niby inne? Nie można wypowiedzieć się bez krytyki wobec płci przeciwnej?Tak jak są „idiotki”, które na to lecą – tak samo są i „idioci”, którzy lecą na co innego.Skoro nie mają siły to niech nie narzekają na około jakie to biedne bo po ciąży się roztyły, tylko niech wezmą się za siebie, czy wszyscy wkoło muszą wysłuchiwać bo one nie mają siły? Choroby chorobami ale chyba nie powiesz mi że cierpią na nie tylko kobiety i 100% grubych jest chora i nic z tym nie może zrobić, geny to najprostsza śpiewka żeby nic ze sobą nie robić.My narzekamy na nich a oni na nas ale wiadomo że bez siebie byśmy nie wytrzymali(nie wspomnę o istnieniu;))Wiemy dobrze jak jest nie rozumiem tylko tych „ataków”, „docinków” jeśli ktoś wypowiada swoje zdanie może w sposób dosadny ale nie powiedziałabym obraźliwy.Żeby nie było wątpliwości jestem gruba – mam to w genach… i nie prawda że nic na to nie poradzę, wręcz przeciwnie – radzę sobie doskonale, po urodzeniu dziecka NIE CHCIAŁO MI SIĘ poprawić swojej figury, owszem, nie chciało mi się ale to się zmieniło i nie bo ktoś, tylko bo ja tak chce. To jak wyglądam zależy tylko ode mnie. Więc jak ktoś chce się nad sobą użalać to niech to robi w samotności (najlepiej zanim zamknie się w czterech ścianach niech zrobi odpowiedni zapas „łakoci”) albo pogodzi, albo weźmie się za siebie i korzysta z życia. Powodzenia w dążeniu do swojego celu.Pozdrawiam

      1. Świetny wpis, życzę powodzenia w zrzucaniu kochanego ciałka, ja tez sie biorę za siebie :))Pozdrawiam serdecznieMarek.

  2. dużo w tym racji, przede wszystkim chodzi mi o stwierdzenie,że grubaski usprawiedliwiają się a tak naprawdę to tylko żarcie. Przez wiele lat „walczyłam” z nadwagą a wystarczył stres – przestałam jeść i……..po pół roku straciłam 20 kg. Teraz już nie jestem gruba. Czyli to tylko żarcie i udawanie przed samą sobą ,że zła przemiana materii, że genetyka to wszystko bzdury…………żarcie i nic więcej.Pozdrawiam

  3. fajna terapia szokowa dzięki…a ten kto się obraził jest nie tylko gruby ale przedewszystkim głupi a to gorsze od nadwagi

  4. a ja jestem przy kości i tego nie kryje. dlaczego tak jest? nie wiem, od zawsze jestem taka jaka jestem,nigdy nie byłam chuda. Mimo że mam cukrzyce i biorę tą okropną insulinę, to wiele osób twierdzi ze moja sylwestka jest uwarunkowana poprzez cukrzyce, a to nie prawda, tak mi sie wydaje bynajmniej, bo patrząc na naszą komercyjną piosenkarke Mandaryne – jest chuda i choruje tak samo na cukrzyce. a czytając artykuł – pisałeś ze takie osoby duzo żrą. ja jem jak każdy. nie przepadam za czipsami i podobnego rodzaju jedzeniem gdyz nie to ze nie smakuje ale wzbudza taki wstręt. nie jadam też mięsa, jestem że tak powiem wegetarianką która nie je mięs ale je zupe ogórkową ktora jest na kości:P nie jem mięsa prócz tej zupy którą kocham;P ale po za tym na prawde nie jadam tłustych rzeczy, zyje mottem „jesteś tym co jesz” a byc moze moja figura spowodowana jest brakiem ruchu? nie wiem tego. jezdze na rowerze, gram w kosza, chodze na spacery ale nic nie daje ze tak powiem, i nie przeszkadza mi ten zwałek tłuszczu i grube uda, jestem taka jaka jestem ja siebie akceptuje i ludzie w moim otoczeniu takze mnie akceptuja. i jest fajnie, chociaz nie powiem, ze chcialabym schudnac z 10 kg by w koncu ładnie wygladac w miniówce i móc zalozyc kostium kąpielowy i nie wstydzic sie w nim pokazac:) pozdrawiam, bardzo fajny blog. [only-alone.blog.onet.pl]

  5. Mareczku, już mam dosyć Twego ględzenia, więc chyba zacznę się odchudzać, dla Ciebie :)))))))))).Świetna misja – wyzwolić kobiety polskie z otyłości :)).Pozdrawiam serdecznie.

  6. super 🙂 to prawda od czasu kiedy zakceptowałam siebie lecę z wagi 😀 swietny blog juz dodaje stronke do ‚ulubionych’

  7. super 🙂 to prawda od czasu kiedy zakceptowałam siebie lecę z wagi 😀 swietny blog juz dodaje stronke do ‚ulubionych’

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *