Kominek

Czasem czytam Kominka, który prowadzi swój słynny blog. Przyznam się ze czytam rzadko, gdyż nasycenie tekstu przekleństwami i wulgarnoscią mnie bardzo zniechęca. Lecz zauwazyłem kilka rzeczy. Przede wszystkim to jest bystry i mądry facet. Pisze to co myśli i ma w dupie konwenanse, dlatego jest czytany, tak jak ja. Następna sprawa, to ta że na początku gdy Kominek odkrył swoją popularność wystąpiła u niego radość i euforia. Z czasem jednak, poczuł głód sukcesu, zaczął pisać książkę. I zauwazył to co ja już dawno temu. Poczuł znudzenie tymi uwielbiajacymi go kretynami, których nie stać totalnie na nic twórczego ani swojego, tylko na małpowanie swego idola. I to jest pułapka w którą wpadł, ma wielką popularność na internecie, lecz Ci ludzie którzy się nim fascynują to małoletni idioci z niewielkimi wyjątkami. Szybko zdobył popularność, ale jej nie wykorzysta, nie jest łatwo z taką publiką wyjść na szerokie wody. A nawet jesli wyjdzie, to nie znajdzie spełniania, w pisaniu o dziwkach i szmatach. Poczuje zew stworzenia czegoś większego, ale jego publiczność mu na to nie pozwoli, bedzie na stałe zaszufladkowany. A szkoda, bo jego text o miłości do niepełnosprawnych był super, i widać ze facet nie myśli sztampowo jak reszta stada stereotypami i gotową papką podaną przez media.

Wracajac do tematu niespełnienia, 3 lata temu (gdy jeszcze paliłem) czytałem o wielkim chińskim rzeźbiarzu, który gdy coś tworzył nie jadł kilka dni, medytował w tym czasie, później szedł do lasu gdzie znowu medytował na głodniaka, po czym wracał opanowany przez duchy natury i tworzył wiekopomne dzieło. Zapłodniła mnie ta wizja. Pojechałem na działkę, najadłem się, wziąłem plecak i poleciałem do lasu żeby mnie opętało cokolwiek, byle tylko dało pomysł na hit. Po kilku godzinach wróciłem półżywy z głodu i zmeczenia i wściekły do domu. No ale opowiem. Gdy szedłem leśną drogą ciesząc się na myśl o sukcesie twórczym i gruppies :)) zaczął lać deszcz, pośliznąłem się na błocie i wpadłem w pokrzywy a miałem krótkie spodenki i gołą klatę wiec moje jodłowanie pewnie było słychać w Klewkach. Gdy poczucie sukcesu powoli wracało, zaatakował mnie giez który przez godzinę nie dawał mi spokoju i nie mogłem go przegonić. Chciałem go unieszkodliwić przemocą, uciekałem, w końcu prosiłem i błagałem i nic z tego, uparty był jak kozioł. W końcu wymyśliłem że wskocze do rzeki i gdy zobaczyłem ładną zatoczkę, zdjałem slipy bo wiadomo że najprzyjemniej jest „bez” :)) i wskoczyłem do Bugu. Giez odpuścił, westchnąłem z ulgi, wróciła moja wiara w sukces wyprawy, lecz nie ciesyzłęm się potęgą wiary zbyt długo gdyż zobaczyłem ze na polankę wjeżdza tuningowany 20 letni golf z łup łup muzyką disco polo i wysypuje się z niego mocno zaciągająca młodzież. Szczerze mówiąc wstydziłem sie wyjść bo byłem nagi, a na brzegu miałem plecak ze slipkami, wiec dwie godziny udawałem że się kąpię – gdy po odjeździe młodzieży wyczołgałem się półżywy na brzeg, już wiedziałem ze z opętania duchami natury i stworzeniem wielkiego dzieła nici.

0 odpowiedzi do “Kominek”

  1. Zawsze mnie rozsmieszasz, piszesz cudownie, wesolo i konkretnie. A co do kominka bylam na jego blogu i uwazam, ze jestes sto razy lepszy od niego. Az mam mu ochote wyslac linka do twego bloga, ale oczywiscie tego nie zrobie. Papa

    1. Kominek ma to cos, szkoda ze poswiecił się dla szczeniaków i gówniarzy którzy nie rozumieją co myśli, ma facet łeb na karku i myśli oryginalnie.

      1. Starszym tez sie podoba, na przyklad niektorym u mnie na studiach. Ja uwazam, ze mozna pisac bardzo dobrze bez uzywania wulgaryzmow, dla mnie jest zbyt chamski, choc niektore teksty ma niezle, fakt. Moglabym cie prosic o przeslanie linka do tego artykulu Kominka o milosci do niepelnosprawnych bo nie moge znalezc? Prosze…

          1. Myslalam, ze wiesz gdzie jest, to znaczy w ktorym dziale. Niewazne, sama sobie poszukam 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *